sobota, 29 października 2022

Pomnik upamiętniający 11 zamordowanych przez Niemców (3 września 1943 roku) partyzantów w Żabnicy (woj. Śląskie)

     Od pierwszych dni września 1939 roku, na Żywiecczyźnie zaczęły powstawać różne organizacje czynnego oporu przeciwko Niemieckiemu najeźdźcy. Kilkunastoosobowe oddziały tworzyli mężczyźni, którzy w ten sposób chcieli uniknąć wywózki na roboty do Niemiec, lub wcielenia do niemieckiego wojska. Takie "oddziały" napadały na żołnierzy okupanta, zdobywając w ten sposób m. innymi broń, której tak bardzo wówczas potrzebowali. Ciągłe "nękanie" i zabijanie Niemców doprowadzało ich do furii, a to skutkowało krwawymi akcjami odwetowymi. Ofiarami takich represji byli głównie niewinni cywile, ale nie brakowało także spektakularnych akcji przeciwko partyzantom, które finalnie kończyły się dla nich pojmaniem i publiczną egzekucją, która miała odstraszyć inne tego typu grupy oporu. 
    Na Żywiecczyźnie - od połowy 1940 roku do końca działań bojowych - takich zbrodni popełnionych na ludności cywilnej i członków grup partyzanckich było przynajmniej kilka. Niemal wszyscy świadkowie tamtych wydarzeń już nie żyją, a tych którzy dożyli do dnia dzisiejszego i mogą coś pamiętać, bardzo trudno odnaleźć i namówić do opowiedzenia tamtych wydarzeń. Na szczęście los lubi sprawiać nam niespodzianki i zdarza się, że takie osoby całkiem przypadkowo spotykamy na swojej drodze. Tak było podczas naszego październikowego wyjazdu na Żywiecczyznę, gdzie spotkaliśmy Pana Stanisława (rocznik 1931), który na własne oczy widział jedną z takich egzekucji na pojmanych partyzantach. Zapraszam do zapoznania się z wydarzeniami, jakie miały miejsce w Żabnicy, nieopodal domu naszego rozmówcy, dnia 3 września 1943 roku.
 

wtorek, 11 października 2022

Dawna austriacka twierdza Franzensfeste (wł. Forte di Fortezza, Południowy Tyrol, Włochy) - tropem ukrytych skarbów III Rzeszy cz. 2.

     Przejeżdżając przez Górną Adygę, czyli Południowy Tyrol (wł. Alto Adige, niem. Südtirol) podziwiamy - z oczywistych względów - zazwyczaj piękno tego górzystego regionu. Szczerze mówiąc, zdziwiłbym się gdyby było inaczej, bo ja już dawno zakochałem się w całym tym alpejskim regionie. I nie ważne jest, czy jestem akurat po niemieckiej, austriackiej, czy włoskiej stronie - zapierające dech w piersiach widoki, znajdziemy niemal wszędzie. Ale zapewne niewielu z Was wie, jak burzliwa historia związana jest z tym regionem. Świadczyć o tym mogą przede wszystkim liczne fortyfikacje, których w tej krainie nie brakuje. I choć nie wszystkie odegrały w dawnych czasach kluczową rolę, to każda z nich warta jest naszego poświęconego czasu na jej zwiedzanie i poznanie ich historii. Dzisiaj chciałbym przedstawić Wam jedną z nich - dawną austriacką twierdzę Franzensfeste (wł. Forte di Fortezza).
 

niedziela, 25 września 2022

Dawniej i dziś - dowódca i załoga U-455 podczas powitania w bazie okrętów podwodnych w Saint-Nazaire. 1942-2021

 
     W jednym z poprzednich odcinków cyklu "Dawniej i dziś", opisałem powrót z ósmej misji bojowej do bazy w Saint-Nazaire niemieckiego okrętu podwodnego U-96 dowodzonego przez kapitana Heinricha Lehmanna-Willenbrocka. W ogóle czerwiec 1942 roku był miesiącem, w którym praktycznie codziennie do niemieckiej bazy okrętów podwodnych powracały kolejne załogi z misji. Był to bowiem czas dużych sukcesów niemieckich podwodniaków, którzy witani byli w bazie, jak bohaterowie. Siedem dni przez powrotem z udanej misji U-96 - 16 czerwca 1942 roku - do francuskiego wybrzeża dotarł kolejny okręt podwodny. Był nim U-455 (okręt typu VIIC), którego dowódcą był kapitänleutnant Hans-Heinrich Giessler. 31-letni dowódca nie był jednak zadowolony ze swoich "zdobyczy", którymi okazały się zaledwie dwa niewielkie alianckie statki.... Jak przebiegała trzecia misja bojowa U-455 i dlaczego tak słaby wynik w niej odnotowano? Na te i inne pytania poznacie odpowiedź w tekście poniżej, zapraszam do interesującej lektury.

czwartek, 8 września 2022

Dawniej i dziś - Niemiecki Wehrmacht przed wejściem do Foru Breendonk (Willebroek, Belgia) - 1940-2022

 
    Fort Breendonk, jako jedna z kilku militarnych budowli tego typu, był częścią drugiego pierścienia tzw. Reduty Narodowej, której zadaniem była obrona Antwerpii. Został wybudowany w latach 1906-1913 i jako jeden z kilkunastu fortów - podczas I wojny światowej - miał stanowić przeszkodę nie do przejścia, a tym bardziej nie do zdobycia. 
    Niestety kiedy wybuchła wojna, fort nie był całkowicie wyposażony i uzbrojony, a to uzbrojenie, które posiadał już wówczas okazało się przestarzałe. Fortyfikację chroniła 5-metrowa (w niektórych miejscach nawet 9-metrowa) warstwa ziemi, grube sufity i ściany, które miały "zatrzymać" nawet najpotężniejszy kaliber pocisków artyleryjskich wroga. 
    Od 1 do 9 października 1914 roku, na fort Breendonk spada cała masa najróżniejszych pocisków wystrzeliwanych przez - znajdującą się poza zasięgiem belgijskich dział - artylerię niemiecką. Nadlatujące niemal ze wszystkich stron pociski, zmusiły obrońców fortu do kapitulacji.
    Po wojnie fort służył głównie jako koszary dla armii belgijskiej i dostosowywany na kwaterę główną sztabu generalnego, w przypadku kolejnego konfliktu. 
    Ten wybucha niespełna 22 lata później....

środa, 24 sierpnia 2022

"Das Führerhauptquartier 1939-1945" - Gerhard Buck

 
     Na temat głównych kwater dowodzenia najważniejszej osoby III Rzeszy napisano już wiele książek. Sam w swoich zbiorach mam ich około trzydziestu i każda wnosi wiele nowych, istotnych dla mnie informacji. Musimy tutaj pamiętać, że Führerhauptquartiere (w skrócie FHQ) to nie tylko potężne, żelbetowe kompleksy bunkrów ukryte z dala od wielkich miast, ale także wspaniałe pod względem architektonicznym, budowle w Berlinie i Monachium, gdzie _dolf _itler* podejmował najważniejsze decyzje podczas II wojny światowej. Dodając do tego specjalny pociąg Führera (niem. Führersonderzug) o nazwie "Amerika", dojdziemy do wniosku, że takich miejsc było przynajmniej kilkanaście.
    Kilka lat temu obiecałem sobie, że odnajdę i odwiedzę wszystkie te miejsca osobiście, abym mógł na własne oczy przekonać się o ich istnieniu oraz skali tych przedsięwzięć. Niestety szybko okazało się, że nie jest to takie proste zadanie. Po pierwsze, kilka z tych miejsc zostało niemal zrównanych z ziemią, przez co dokładne ich zlokalizowanie wymaga sporo czasu, wysiłku i wiedzy. I tutaj właśnie pojawia się drugi problem.... Czas, siłę i samozaparcie jeszcze mam, ale moja wiedza na ten temat okazała się do tej pory niewystarczająca. Wszystko za sprawą całej masy materiałów związanych z FHQ, które od lat zalewają rynek czytelniczy, ale niestety niewiele nowego wnoszą do moich badań, lub - ze względu na sporą ilość błędnych informacji - są wręcz całkowicie bezwartościowe. Nie poddaję się jednak. Nadal szukam na rynkach wydawniczych całej Europy wartościowej literatury, dzięki czemu pogłębiam swoją wiedzę, którą następnie weryfikuję w terenie i "odhaczam" kolejne miejsca z mojej listy, które były podczas wojny tak ściśle strzeżone....