Będąc na Krecie mieliśmy wypisanych kilka miejsc, które stanowiły tzw. priorytet podczas zwiedzania wyspy. Oprócz miejsc historycznych, zabytków i kilku placówek muzealnych, były to również miejsca, które służyły celom wyłącznie rekreacyjnym. Numerem jeden na naszej liście, był półwysep Gramvousa (gr. Χερσόνησος Γραμβούσας) oraz wyspa Imeri Gramvousa. Najbardziej na zachód wysunięty fragment wyspy jest niemal całkowicie niezamieszkany, co daje nam zapierające dech w piersiach widoki i dzikość natury. Miejsce, które już w starożytności było dobrze znane i które słynie z przepięknej plaży i ruin weneckiej fortecy. Zapraszam do zapoznania się z krótka historią tego magicznego miejsca i niezwykłą fotorelacją.
| Widok z murów twierdzy na widoczną w oddali zatokę Balos (Fot. zbiory autora). |
