piątek, 4 maja 2018

"Mój przyjaciel Hitler. Wspomnienia fotografa Hitlera" - Heinrich Hoffmann


   Kiedy szukałem informacji na temat zdjęć, na których jest Adolf Hitler przed wschodnią bramą w Landsbergu nad rzeką Lech, w ręce wpadła mi książka napisana przez człowieka..... który je wykonał! Pomyślałem, że nikt inny nie może mi "udzielić" bardziej szczegółowych informacji na ten temat, niż sam Heinrich Hoffmann. I nie myliłem się....

    Książka "Mój przyjaciel Hitler" napisana przez prywatnego fotografa najważniejszego człowieka w III Rzeszy i zarazem jego przyjaciela to obowiązkowa lektura każdego, kto chciałby zgłębić prywatne życie Hitlera. Wspomnienia fotografa Hitlera przelane na papier, to wyjątkowa lektura. Człowiek, który wykonał ponad dwa miliony zdjęć przedstawiających Hitlera w najróżniejszych sytuacjach i miejscach, opisuje w tej książce wiele z nich. Opowiada wiele anegdot związanych z konkretnym zdjęciem, co pozwala nam poznać wiele szczegółów dotyczących okoliczności w jakich ono powstało.

   Heinrich Hoffmann - kontynuując tradycje rodzinne - zajmował się fotografią od 1909 roku. Kiedy kilkanaście lat później poznał Hitlera, nie wiedział, jaki to będzie miało na obu Panów wpływ. Ich współpraca przerodziła się po latach w wielką przyjaźń. W czasie kiedy te fotografie zostały wykonane, Hoffmann odegrał kluczową rolę w kształtowaniu wizerunku publicznego Adolfa Hitlera. Dla obojgu publikacja tych zdjęć stała się bardzo dochodowym interesem. Ich autor - za zgodą Hitlera - mógł wiele z nich zamieścić z swoich książkach i albumach przedstawiających przyszłego wodza Rzeszy, co pozwoliło jemu na zgromadzenie sporego majątku. Późniejszemu Führerowi zaś pomogło to zbudować wizerunek, który doprowadził go na sam szczyt władzy.
    Hoffmann towarzyszył Hitlerowi praktycznie we wszystkich kluczowych momentach jego władzy. Był obecny w czasie kiedy Trzecia Rzesza i jej przywódca odnosili sukcesy, ale przebywał również w miejscach kojarzonych z klęską i porażkami Führera i jego świty. Mając wyłączność w takich sytuacjach na fotografowanie, sprawia, że jego zdjęcia są wyjątkowe. Istotny jest fakt, że oprócz oficjalnych spotkań w których wykonał wiele ze swoich fotografii, Hoffmann przebywał także w pobliżu Hitlera, kiedy ten znajdował się w sytuacjach czysto prywatnych. To sprawia, że czytelnik ma znakomite spojrzenie na wiele sytuacji, popartych na dodatek "dokumentacją zdjęciową".

    Zapewne wydane wspomnienia fotografa Adolfa Hitlera nie mogą być całkowicie obiektywne, co jednak nie umniejsza tej książce pochlebnych opinii. Dla mnie jako czytelnika, niejasne w tej pracy są dwie sprawy. Mianowicie Hoffmann nigdy nie ustosunkował się do - wykonanej 2 sierpnia 1914 roku - fotografii na Odeonsplatz w Monachium, przedstawiającej Hitlera w tłumie. Czytając te wspomnienia, oczekiwałem czegoś więcej w tej kwestii, aniżeli tylko informacji, że to właśnie Hoffmann jest ich autorem. Drugą istotną dla mnie kwestią jest współpraca autora książki z Hitlerem dotycząca kwestii kolekcjonowania przez obu dzieł sztuki. I w tym przypadku informacji jest jak na lekarstwo. Przypuszczam, że zdradzenie przez Hoffmanna jakichkolwiek kwestii związanych z ich pozyskaniem (o ile było to niezgodne z prawem) mogło przysporzyć jemu ewentualnych kłopotów po wojnie....
   Pomimo tego, uważam książkę za obowiązkową lekturę. Wnosi ona bardzo wiele nieznanych lub nigdy szerzej nie przedstawionych kwestii, zwłaszcza dotyczącego życia prywatnego Hitlera i jego świty. Możemy dowiedzieć się m. innymi o bardzo ważnej dla Führera kwestii, jaką jest wegetarianizm, czy jego poglądy na temat zabijania zwierząt. Autor opisuje także zainteresowania Hitlera - malarstwo i architekturę - oraz ich wspólne debaty na ten temat. Poznajemy bliżej paladynów Trzeciej Rzeszy - Göringa, Himmlera, Bormanna, Ribbentropa i wielu innych. Cenne są również informacje dotyczące kobiet Adolfa Hitlera - Ewy Braun (to właśnie Hoffmann przedstawił Hitlerowi swoją asystentkę) i siostrzenicę Geli Raubal, która popełniła samobójstwo w monachijskim apartamencie Hitlera. Inne ważne kwestie poruszone w książce to także religia i przesądy o których przyjaciel autora nie rozmawiał praktycznie w ogóle. Dopełnieniem tej fascynującej lektury są także rozdziały, które autor poświęcił własnej osobie, pracy, którą wykonywał przez całe życie i znanym osobistościom, które utrwalił na kliszach swojego aparatu.

    Książka "Mój przyjaciel Hitler" jest napisana bardzo przystępnym językiem, która wciąga czytelnika całkowicie i pozwala na zapamiętanie wielu opisanych szczegółów. Przejrzysty tekst, oraz solidne tłumaczenie powoduje, że pozycję tą czyta się jednym tchem. Całość została dopełniona przez dużą liczbę znanych, ale też niepublikowanych, fascynujących fotografii, co jeszcze bardziej podnosi wartość książki. Czytając wspomnienia Hoffmanna, nie natknąłem się na żaden błąd stylistyczny lub przedstawiający nieprawdę historyczną. To sprawia, że mogę tą książkę polecić Wam z czystym sumieniem. Na pewno nie będzie żałować poświęconego na nią czasu i wydanych pieniędzy, a być może, tak jak ja będziecie do niej wielokrotnie powracać przy swoich badaniach historycznych.

Polski tytuł: "Mój przyjaciel Hitler. Wspomnienia fotografa Hitlera"
Oryginalny tytuł: "Hitler was my friends"
Autor: Heinrich Hoffmann (wprowadzenie: Roger Moorhouse)
Tłumaczenie: Katarzyna Skawran 
Wydawnictwo: Read Me (RM)
Rok wydania: 2015
Język: polski
Liczba stron: 280
Oprawa: miękka (klejona)

Moja ocena: 8/10

środa, 2 maja 2018

Szeregowy Gaetano "Guy" Raymond Benza - żołnierz z 279. Kompanii Portowej 505. Batalionu Portowego Armii Stanów Zjednoczonych.

    Podczas mojej wyprawy do Normandii, związanej z uroczystościami 70. rocznicy lądowania aliantów na tutejszych plażach w 2014 roku, miałem zaszczyt poznać wielu weteranów różnych narodowości. Wszyscy oni z narażeniem życia walczyli o pokój na świecie. Każdy z nich zaczął swój zwycięski szlak właśnie tutaj we Francji. Dotknęli po raz pierwszy francuskiej ziemi w różny sposób. Jednym z tych bohaterów, był Gaetano "Guy" Raymond Benza z 279. Kompanii Portowej 505. Batalionu Portowego  (279th Port Company 505th Port Battalion), który wylądował na jednej z normandzkich plaż.

Gaetano "Guy" Raymond Benza (fot. www.legacy.com).
   Gaetano Raymond Benza urodził się 7 marca 1925 roku w Brooklynie. Od zawsze interesował się lotnictwem i bardzo marzył aby kiedyś zostać pilotem. Tymczasem poszedł do szkoły, aby kształcić się na mechanika. Kiedy Japonia zaatakowała Amerykę miał jedynie 16 lat. Ze względu na wydarzenia, bycie pilotem stawało się dla niego coraz bardziej realne.

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Muzeum zegarów z kukułką w Gernrode (Saksonia-Anhalt, Niemcy)

   Miejsce, które chciałbym Wam dzisiaj tutaj przybliżyć jest magiczne. Nie, nie chodzi mi tutaj o praktyki związane z siłami nadprzyrodzonymi, ale o bajeczne wręcz zegary, które można w tym miejscu zobaczyć. Muzeum zegarów z kukułką i jednocześnie jedna z najstarszych fabryk w Niemczech (Harzer Uhrenmuseum und Uhrenfabrik), mieści się w Gernrode u podnóża pasma gór Harzu w Saksonii-Anhalt.

Kuckkucsuhr jest największym - po Schwarzwaldzie - zegarem z kukułką w Europie.
Największy na świcie barometr. Nam udało się trafić naprawdę słoneczna pogodę....
   Jest to niesamowite miejsce w którym możemy zobaczyć wyroby związane z miejscową sztuką ludową. A są nimi wszelkiego rodzaju i wielkości zegary z kukułką.
   Już sam budynek nie tylko przypomina swoim wyglądem ogromny zegar z kukułką, ale w pewnym sensie nim jest. Jak to możliwe? Wszystko za sprawą konstrukcji całego budynku, który oprócz pomieszczeń zagospodarowanych na potrzeby muzeum i warsztatu, posiada zamontowany ogromny mechanizm zegarowy w wraz z bardzo dużych rozmiarów ptaszyskiem. Ta ogromna kukułka znajduje się na poddaszu, zamontowana jest na specjalnej lawecie, która wysuwa się wraz z ptakiem co kwadrans przy dziwnych dźwiękach i odgłosach. Poniżej okna z którego wyłania się "Harzmichel" zamontowana jest sporych rozmiarów tarcza zegarowa. Kuckkucsuhr jest największym - po Schwarzwaldzie - zegarem z kukułką w Europie.
   To nie koniec zaskakujących informacji.... druga część budynku, to także największy na świecie barometr! Obie konstrukcje zostały wpisane do Księgo Rekordów Guinnessa w 1998 roku.

Replika zegara z czekolady, który także wpisany jest do Księgi Rekordów Guinnessa.
Głowna sala to - oprócz eksponowanych zegarów - także warsztat, gdzie one powstają.
   Wysokość całej ściany z zegarem i kukułką (wraz z wieżyczką) ma 14,5 m wysokości. Wahadło waży 100 kg, a sama "kukułeczka" jedyne 150 kg.
   Cześć budynku w której znajduje się barometr ma 9,80 metra wysokości i 5,20 metra szerokości. Drewniane figury mają po jednym metrze wysokości, sam barometr ma 1,40 m długości, zamieszczony obok drewniany termometr ma 1,20 m długości, a koło młyńskie ma 2 metry wysokości.
   Budowa tego została zakończona w marcu 1997 roku. Do końca roku, miejsce to odwiedziło wówczas 50 tysięcy turystów.

Zegary z kukułką są różnych kształtów i motywów.
   Wewnątrz istny bajkowy świat zegarów, które są tak ustawione, aby w danym momencie godzinę wybijał tylko jeden z nich, grając przy tym często bardzo piękne melodie. Kolorowe zegary - które przedstawiają niezliczona ilość postaci z drewna - są praktycznie wszędzie! Możemy tutaj podziwiać kunszt produkowanych od dziesięcioleci najróżniejszych "rzeźb" odmierzających czas, poznając przy tym wiele historycznych faktów dotyczących tego niesamowitego miejsca.

Takich ścian z zegarami w muzeum jest wiele, nie sposób wszystkich tutaj pokazać.
    Każdemu, kto odwiedzi te strony polecam muzeum, jako punkt obowiązkowy wycieczki. W miłej atmosferze i za naprawdę niewielkie pieniądze możecie zobaczyć to wszystko, czego w zwykłym sklepie z zegarami nie zobaczycie. Oprócz setek zegarów, możecie wejść do pracowni i na własne oczy zobaczyć, jak powstają te arcydzieła. A jeżeli któryś zegar Wam się spodoba, to oczywiście możecie go zabrać ze sobą do domu. Wystarczy zostawić w kasie kilkadziesiąt, kilkaset lub kilka tysięcy euro, bo w takich cenach są tam podziwiane przez nas zegary.

Zegary z kukułką, to także niesamowite barwy i melodie, które możemy usłyszeć.
   Wyroby tej pracowni są sprzedawane na terenie całych Niemiec i za granicą. Sprzedaż zagraniczna stanowi obecnie 71% całej produkcji zegarów. Inne kraje europejskie do których trafiają te piękne zegary, to: Szwecja, Finlandia, Norwegia, Holandia, Belgia, Francja, Hiszpania, Czechy, Polska, Szwajcaria, Austria, Włochy, Wielka Brytania, Słowacja i Grecja. Oprócz tego zegary trafiają na inne kontynenty do takich krajów jak: Stany Zjednoczone, Kanada, Meksyk, Chile, Gwatemala, Wenezuela, Brazylia, Kolumbia, Indonezja, Tajlandia, Japonia i Zjednoczone Emiraty Arabskie, Izrael, oraz Australia.

Mnie osobiście fascynowała różnorakość motywów wyrzeźbionych na zegarach.

   Jak rozrastała się firma możemy zaobserwować na poniższym zestawieniu:
1992 rok - zainwestowano 200 tys. marek, przychód to 650 tys. marek. Zatrudnionych było 18 pracowników.
2001 rok - (ile w tym roku zainwestowano, nie podano, ostatnia suma 600 tys. marek jest z 1999 roku) przychód to 7 milionów 400 tys. marek. Zatrudnionych było wówczas 52 pracowników.
Czerwiec 2002 roku - zainwestowano 200 tys. euro, nie podano sumy przychodu. Zatrudnienie znalazło wówczas 50 pracowników (w tym 26 kobiet i 4 uczniów).

   Aby zwiedzić całe muzeum nie musicie rezerwować sobie zbyt wiele czasu, chyba, że chcecie. Mi spacer po salach wypełnionych zegarami zajął niewiele ponad godzinę. Po zakończonym zwiedzaniu możecie sobie odpocząć i napić się pysznej kawy w przylegającym do muzeum ogródku/restauracji o nazwie "Tick Tack Stuben".

Moja ocena: 6 (w skali od 1 do 10)

Kraj: Niemcy (Saksonia-Anhalt)
Miejscowość: Gernrode (Quedlinburg)
Strona internetowa: www.harzer-uhren-gernrode.de
Godziny otwarcia:
Przez cały rok, codziennie 10:00-17:00
Restauracja otwarta od godziny 11:00
Wstęp:
3 euro (dorośli i młodzież), dzieci do 8 roku życia wchodzą za darmo.

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum auta, 2018 r.

Mapa dojazdu:

sobota, 28 kwietnia 2018

Pomnik upamiętniający poległych niemieckich żołnierzy w I i II wojnie światowej - Meisdorf (Niemcy)

   Jadąc drogą z Ballenstedt do zamku Falkenstein przejeżdżamy przez miejscowość Meisdorf (gmina Falkentstein) w Saksonii-Anhalt. Tam na obrzeżach parku, dokładnie na przeciwko kompleksu budynków starego pałacu stoi ów pomnik.
   Monumentalny i rustykalny pomnik wojenny został zaprojektowany i postawiony z myślą o walczących i poległych żołnierzach niemieckich pochodzących z Meisdorf (i być może okolicznych miejscowości, bo w pobliżu nie napotkałem innego pomnika).


   Pomnik został w całości wykonany z kamienia naturalnego i zwieńczony na szczycie sylwetką orła z rozpostartymi skrzydłami.


   Na pomniku nie ma - jak to jest na większości tego typu budowlach - tablic z wyszczególnionymi imionami, nazwiskami i datą poległych. Widnieje jedynie napis - Unseren Gefallenen (Naszym Poległym) 1914-1918 1939-1945.

   Na lokalnej liście zabytków, pomnik zarejestrowany jest, jako zabytek architektury pod numerem 094 81584.

czwartek, 26 kwietnia 2018

Muzeum Lotnictwa - "Luftfahrt Museum" - w Wernigerode (Saksonia-Anhalt, Niemcy)

   Muzeum, które chciałbym Wam dzisiaj zaprezentować nie jest zbyt wielkie, nie posiada zbyt wielu eksponatów, jednak ja zaliczam je jak dotąd do pierwszej piątki tego typu muzeów w Niemczech.
Tak wysoką lokatę zawdzięcza ono w dużej mierze eksponatom, które prezentuje, ale jego atrakcyjność podnoszą także dwa symulatory lotu. Możemy zasiąść w oryginalnym kokpicie niemieckiego samolotu myśliwskiego z okresu II wojny światowej Messerschmitta Bf 109, oraz amerykańskiego śmigłowca ratunkowego Bell UH-1D. Gwarantuję niezapomniane wrażenia!

Jedna z hal, w której zaprezentowano kolekcje samolotów odrzutowych.
Brytyjski śmigłowiec Westland Whirlwind, którym latała brytyjska rodzina królewska.
   Muzeum powstało z inicjatywy znanego przedsiębiorcy, którym jest Clemens Aulich. Po wielu latach, zdecydował się on - aby swoje dwie pasje, jakimi nierozerwalnie są technika i lotnictwo - zaprezentować szerszej publiczności. W 1992 roku nareszcie udało się znaleźć do tego odpowiednie miejsce. Były to stare hale znajdujące się na terenie dawnej fabryki silników elektrycznych w Wernigerode. Remont i przystosowanie hali do zaprezentowania zwiedzającym swojej początkowo skromnej kolekcji, trwał ponad sześć lat. Muzeum zostało oficjalnie otwarte w czerwcu 1999 roku i posiadało tylko trzy oryginalne maszyny lotnicze, oraz znaczną ilość przedmiotów związanych z lotnictwem. Od tego czasu jednak, kolekcja systematycznie się powiększała, a wraz z nią przestrzeń wystawowa, którą koniecznie trzeba było powiększyć. Koszt tej inwestycji - ukończonej w czerwcu 2016 roku - przekroczył 2 miliony euro. Dzisiaj są to już cztery hale o powierzchni 6 tysięcy metrów kwadratowych, a w nich znajduje się już ponad 1000 eksponatów, w tym około 60 oryginalnych samolotów i helikopterów z różnych krajów. Wśród nich śmigłowiec, którym latała brytyjska rodzina królewska, oraz myśliwiec, którym latał brytyjski książę Karol.

Replika francuskiego samolotu myśliwskiego z okresu I wojny światowej Nieuport 11.
Francuski lekki śmigłowiec Aerospatiale Alouette II.
    W muzeum możemy zobaczyć m. innymi:
- replikę francuskiego samolotu myśliwskiego z okresu I wojny światowej Nieuport 11
- niemiecki jednosilnikowy samolot sportowy i łącznikowy Messerchmitt Bf 108 "Taifun"
- czechosłowacki samolot łącznikowy Aero Ae-45S "Super Aero"
- amerykański wielozadaniowy śmigłowiec Bell 205 UH-1D "Iroquois"
- francuskie lekkie śmigłowce Aerospatiale Alouette II i Aerospatiale Alouette III
- brytyjski śmigłowiec Westland Whirlwind - tą maszyna latała brytyjska rodzina królewska
- niemiecki samolot wielozadaniowy Dornier Do-27
- niemiecki wielozadaniowy samolot Dornier Do-28
- radziecki samolot myśliwski MiG-15
- amerykański naddźwiękowy samolot myśliwski Lockheed F-104 G "Starfighter"
- francuski ponaddźwiękowy samolot myśliwski Dassault Mirage III RS
- indyjski odrzutowy samolot myśliwsko-bombowy HAL HF-24 "Marut"
- brytyjski odrzutowy samolot myśliwski i myśliwsko-bombowy Hawker Hunter
- amerykański odrzutowy samolot myśliwski i myśliwsko-bombowy North American F-86 "Sabre"
- włoski samolot myśliwsko-szturmowy Fiat G.91 (Aeritalia G.91) "Gina"
- brytyjski samolot szkolno-treningowy Hunting Percival P.84 Mk4 "Jet Provost"
- brytyjski samolot myśliwsko-bombowy De Havilland DH.112 "Venom"
- niemiecki lekki śmigłowiec wielozadaniowy Bölkow Bo 105

Część zegarów w kokpicie niemieckiego samolotu myśliwskiego Heinkel He-219 A5 "Uhu".
Widok wnętrza kabiny myśliwca amerykańskiego General Dynamics F-16 "Fighting Falcon".
   To oczywiście nie są wszystkie eksponaty muzealne. Możemy tam także zobaczyć wiele pojedynczych elementów samolotów i śmigłowców, silników, foteli wyrzucanych, przyrządów nawigacyjnych, ale również kolekcję kombinezonów lotniczych, czy hełmów. Na mnie największe wrażenie wywarła jednak przeszklona ściana w której umieszczono oryginalne kokpity wielu samolotów. I tak możemy podziwiać nie tylko powojenne modele, ale także wnętrza kabin samolotów z II wojny światowej. Są wśród nich m. innymi:
- niemiecki nocny samolot myśliwski Heinkel He-219 A5 "Uhu"
- niemiecki jednosilnikowy myśliwiec Focke-Wulf Fw-190 D "Würger"
- niemiecki, ciężki dwusilnikowy samolot myśliwski i bombowy Messerchmitt Me-410 "Hornisse"
- niemiecki podstawowy samolot myśliwski Messerchmitt Bf 109 G4 (G jak Gustav)
- amerykański jednosilnikowy samolot myśliwski North American P-51 "Mustang"
- brytyjski jednomiejscowy samolot myśliwski Supermarine Spitfire Mk. XIV

Kabina amerykańskiego ciężkiego śmigłowca transportowego Sikorsky CH-53 "Sea Stallion".
W gablotach możemy zobaczyć wiele przedmiotów związanych z lotnictwem z obu wojen światowych.
   Całość wystawy jest uzupełniona przez sporą liczbę modeli plastikowych, oraz wiele oryginalnych przedmiotów związanych z lotnictwem, książki lotów z obu wojen światowych, zdjęcia, dokumenty i wiele innych ciekawych oryginalnych eksponatów.
   Być może w czasie, kiedy Wy odwiedzicie to muzeum, będziecie mogli podziwiać kolejny ciekawy eksponat. Będzie to samolot transportowy produkowany przez francusko-niemiecki koncern Transporter Allianz - Transall C-160. Maszyna zostanie zainstalowana na dachu jednej z hal.

Silnik niemieckiego myśliwca Focke-Wulf Fw-190 D "Würger".
Włoski samolot myśliwsko-szturmowy Fiat G.91 (Aeritalia G.91) "Gina".
   Muzeum, które znajduje się w dzielnicy przemysłowej, zaspokoi oczekiwania zarówno znawców tematu, jak i laików. Pomocne w tym na pewno okażą się tablice informacyjne poszczególnych eksponatów, ale nie tylko.... każdy kto odwiedzi to muzeum, może zapoznać się z eksponatami bez żadnego problemu. Nie ma tutaj tabliczek, nie dotykać, nie wchodzić, itp.... prawie wszystko, co się tam znajduje, możemy dotknąć i zobaczyć z bliska. Moim zdaniem, to duży atut tej placówki.
   Jest jeszcze coś, co wyróżnia to muzeum od innych. Mianowicie warsztaty naprawcze. A dokładniej to, że możemy tam przebywać i zapoznać się z warunkami w jakich eksponaty te nierzadko przechodzą ogromną metamorfozę....

    Wystawę możemy podziwiać z pomocą audioprzewodnika, ale tylko w języku niemieckim, angielskim i holenderskim. I tutaj kolejna niespodzianka.... audioprzewodniki dla dorosłych różnią się od tych dla dzieci, te drugie są oczywiście w takiej formie, aby dzieciaki się nie nudziły, podczas gdy ich tatusiowie będą stać po kilkanaście minut przy jednym eksponacie, lub gablocie....

    W muzeum znajduje się również restauracja CafetAIRia i sklep z pamiątkami.

Moja ocena: 7 (w skali od 1 do 10)

Kraj: Niemcy (Saksonia-Anhalt)
Miejscowość: Wernigerode
Strona internetowa: www.luftfahrtmuseum-wernigerode.de
Godziny otwarcia:
codziennie od 10:00 do 18:00 (ostatnie wejście o 16:30)
Muzeum nieczynne jest 24 i 25 grudnia, oraz 2 stycznia.
Wstęp:
8 euro (dorośli), 5 euro (dzieci od 6 roku życia), dzieci do lat 5 - wejście darmowe
Na stronie muzeum można również uzyskać informacje na temat cen biletów rodzinnych i grup zorganizowanych.

Symulatory:

Messerchmitt Bf 109:
15 minut: 25 euro
30 minut: 40 euro
60 minut: 70 euro

Bell UH-1D:
30 minut: 60 euro
45 minut: 80 euro
60 minut: 90 euro

Wszystkie zdjęcia pochodzą z archiwum autora, 2018 r.

Mapa dojazdu: