niedziela, 1 października 2017

Ruiny jednego z najstarszych zamków piastowskich na Dolnym Śląsku (Świny, Polska).

    Na niewielkim wzgórzu (369 m n.p.m.) Pogórza Kaczawskiego w Sudetach znajdują się ruiny jednego z najstarszych zamków piastowskich na Dolnym Śląsku.
    Po raz pierwszy o Zamku Świny (niem. Schweinhausburg), wspomina czeski kronikarz Kosmas z Pragi (1045-1125), który napisał o Zvini in Polonia. Jednak zanim został wybudowany w tym miejscu zamek, w X wieku powstał tam drewniany gród, który miał za zadanie strzec szlaku prowadzącego z Polski do Czech. W XI wieku gród przemianowano na ważny ośrodek administracyjny, mający cechy książęcej kasztelanii. Po raz drugi wzmianka o kasztelani Zpini ukazuje się w dokumencie papieskim Hadriana IV (ok. 1100-1159). Według zachowanych dokumentów z XIII wieku, kasztelanami na zamku w tym czasie byli: Tader w 1230 r., Jaksa w 1242 r. i Piotr ze Świn w 1248 roku.
   W drugiej połowie XIII wieku, Bolko I Surowy przekazał budowlę rycerskiemu rodowi Świnków, która utraciła status kasztelanii na rzecz położonego nieopodal Bolkowa. Już w pierwszych latach Świnkowie postanowili wybudować czterokondygnacyjną wieżę mieszkalną, mającą także duże znaczenie strategiczne. Sporych rozmiarów wieża - wybudowana z łamanego kamienia - wraz z innymi zabudowaniami otoczona została 2,5-metrowym murem. Przez kolejne trzysta lat, systematyczna rozbudowa przekształciła budowlę w zamek obronny, nawiązując swoim wyglądem do stylu gotyckiego. Tuż przy wieży dobudowano wtedy dwuszczytowy budynek mieszkalny, rozbudowano mury i wybudowano kościół zamkowy. W tym czasie właścicielami z tego śląskiego rodu szlacheckiego byli m. in. Johannes de Swyn, Petricus, Henricus Świnka (1316-1351), Nicolaus (1330-1371), znany ze swojego zamiłowania do alkoholu Gunzel I von Świnka (1350-1411), rycerz księcia jaworskiego Henryka, uczestnik krucjaty na Rodos, a także Gunzel II von Schweinichen (1410-1503), (ród posługiwał się w tym czasie nazwiskiem w języku niemieckim). Ostatnią znaczącą rozbudowę zamku przeprowadził w pierwszej połowie XVII wieku Hans Sigismund von Schweinichen (1591-1664). Z pomocą włoskiego architekta, siedziba rodu nabrała wyglądu renesansowego, wzorowanego na włoskich zamkach. Wykopano fosę, zbudowano most zwodzony, a nad wejściem do zamku widniał sporych rozmiarów herb rodowy Świnków. Właśnie Hans Zygmunt sprowadził na zamek mistyka i filozofa Jakuba Böhmego, który na jego żądanie napisał tutaj swoje trzy dzieła.
   Kolejnym przedstawicielem rodu, panującym na zamku był pruski porucznik Georg Ernst von Schweinichen (około 1658-1702). Najprawdopodobniej to wtedy rozbudowano dziedziniec, a całość otoczono przystosowanymi do użycia różnorakiej broni palnej nowymi murami, które nadały budowli prostokątnego kształtu. Wtedy też wybudowano masywną basztę obronną, oraz niewielki nowożytny bastion w południowo-wschodniej części zamku, oraz południową bramę. Po śmierci Jerzego Ernesta, zamek przejął zięć zmarłego - Sebastian Henryk von Schweinitz (1690-1720), który żonaty był z Barbarą von Schweinichen. Dwaj kolejni burgrafowie to Ernst Ferdinand (1710-1735) i Hans Friedrich (1712-1769).
   W czasie wojny siedmioletniej, podczas przemarszu rosyjskich wojsk, zamek został zdobyty, ograbiony i zdewastowany. Rosyjscy żołnierze ograbili i zniszczyli nawet grobowce Świnków, znajdujące się w pobliskim kościele zamkowym. Zbezczeszczony został tam także grobowiec legendarnego rycerza Burgmana von Schweinichena, który zmarł w wieku 110 lat z powodu przeziębienia. Same zabudowania zostały tak bardzo zniszczone, że jego właściciele i zarazem lokatorzy, postanowili je opuścić i wystawić na licytację.
   W 1769 roku zakupił go niemiecki minister stanu - Johann Heinrich Graf von Churschwandt (1705-1771). Nowy właściciel nigdy w zamku nie zamieszkał, ponieważ zmarł rok później. W tej sytuacji, żona zmarłego ministra przekazała posiadłość swojej córce z drugiego małżeństwa - Mari Teresie von Schlabrendorff (1754-1830). W późniejszym czasie po Teresie, zamek odziedziczyła hrabina Therese von Schlabrendorff-Hoyos von Sprinzenstein (1781-1862). Po niej zamek odziedziczyli jej potomkowie, austriaccy hrabiowie Hoyos von Sprinzenstein, którzy również nie kwapili się, aby na nim zamieszkać, mając swoje rezydencje w Austrii.
    Pierwszym właścicielem z tego rodu został Rudolf (1821-1896), który nie miał najmniejszego zamiaru na zamku mieszkać. Opustoszały zamek został poważnie uszkodzony podczas trzech huraganów, które nawiedziły okolicę w 1840, 1848 i w 1868 roku. Zniszczeniu uległa wtedy przede wszystkim wieża, z której zerwany został dach i zawalił się jej szczytowy fragment. Jakby tego było mało, na zamku w 1876 roku wybuchł pożar, który strawił całkowicie budynki mieszkalne i gospodarcze. Aż do roku 1875 - kiedy to ród ten przybył na Śląsk - obecni właściciele nie interesowali się popadającym w coraz większą ruinę zamkiem. Dopiero w 1905 roku, za sprawą właściciela renesansowego dworu w Jerzmanowej, hrabiego Stanisława Hoyosa von Sprinzensteina (1845-1918), postanowiono ratować, to co pozostało. Oddał on kompleks zamkowy pod opiekę lokalnej organizacji, jaką był Związek Przyjaciół Bolkowego Gaju ("Heimatverein Bolkenhain"). W tym czasie pozbyto się z ruin zamkowych gruzu i zabezpieczono rozpadające się mury i zabudowania, a w latach 1936-1937, wieżę zamkową pokryto gontem, przywracając jej poprzedni wygląd. Podobno również i w te leśne okolice w tym czasie przyjeżdżał Hermann Göring, aby oddać się swojemu ulubionemu zajęciu, jakim były polowania. Kres temu zajęciu, jak i dalsze prace remontowe na zamku, przerwała napaść wrogich państw we wrześniu 1939 roku.
    Austriaccy hrabiowie z rodu Hoyos von Sprinzenstein, a dokładniej jego ostatni właściciel z tego rodu Rudolf Alois (1873-1945), został zmuszony w 1941 roku do sprzedania posiadłości władzom hitlerowskim. W zamku pierwotnie planowano urządzić siedzibę Hitlerjugend, jednak z tego zamiaru odstąpiono. W 1942 roku zamkowe pomieszczenia przejął Wehrmacht. Przekwalifikowano je wtedy na wojskowe magazyny dla Luftwaffe. Przechowywano tutaj części do samolotów, produkowane w podziemnej fabryce w pobliskim Bolkowie. Najprawdopodobniej to wtedy powstały tam bardzo ciekawe malowidła, przedstawiające XVII-wieczne postacie żołnierzy.
   Dalsze prace remontowe rozpoczęto dopiero latach 60-tych XX wieku. W 1959 roku przeprowadzono na terenie zamku prace archeologiczne, które potwierdziły fakt iż znajdowała się tutaj - przed powstaniem grodu - osada wczesnośredniowieczna.
   W 1991 roku zamek zakupił urodzony w Warszawie, szwedzki filolog, wykładowca historii i literatury niemieckiej - Aleksander von Freyer (1940-2009) - który w 2000 roku został honorowym obywatelem miasta Jawor. Chciał na zamku otworzyć gabinet figur woskowych z postaciami z historii Polski. Z jego planów nic jednak nie wyszło. W drugiej połowie 2008 roku od von Freya zamek odkupił Jarosław Cybulski. Właściciel ekskluzywnego Dworu Chotynia, zamierzał odbudować zamek i otworzyć w nim hotel, restaurację i muzeum wina i korkociągów. I temu właścicielowi nie udało się zrealizować swoich planów - w 2014 roku wystawił warownię na sprzedaż.
   5 lipca 2008 roku, na zamku uroczyście świętowano 900-lecie istnienia zamku i wsi Świny. Odsłonięto wówczas w pobliżu zamku pamiątkowy pomnik upamiętniający to wydarzenie. W okolicy zamku znajduje się jeszcze jeden pomnik poświęcony wojną: napoleońskiej, śląskiej i I Wojny Światowej, oraz wspomniany już stary kościół Św. Mikołaja, który również warto zwiedzić.
    Wokół zamku narosło też wiele legend. Jedna z nich głosi, że w jednym z najstarszych zamków piastowskich na Dolnym Śląsku istnieje tunel, który łączy się z leżącym nieopodal zamkiem w Bolkowie. Kiedy Świnkowie nie ruszyli z odsieczą swoim sąsiadom z Bolkowa - których w 1345 roku zaatakowali Czesi - zapoczątkowało to między nimi konflikt zbrojny. Ten trwałby latami, gdyby nie dalszy ciąg tej legendy, mówiący o przedostaniu się Świnków podziemnym tunelem do zamku w Bolkowie. Tam w jednej z komnat napotkali uwięziona córkę tamtejszego kasztelana, który w ten sposób ukarał niesforną damę. W dziewczynie od pierwszego wejrzenia zakochał się syn Henricusa, który bardzo szybko poślubił niewiastę. To wydarzenie zakończyło ten konflikt
   Dziś możemy podziwiać te wspaniałe, malownicze ruiny zamku, porośnięte ponad 250-letnim bluszczem pospolitym. Do dnia dzisiejszego zachowała się wieża, oraz - w zachodniej części - pozbawiony dachu budynek mieszkalny. W dobrym stanie zachowały się także mury obronne zamku z bastejami w południowej ich części, oraz portal wejściowy z herbem rodowym Świnków, a także fragmenty dekoracji, zdobiących niegdyś zamkowe fasady sztukaterii. Polecam także przyjrzeć się malowidłom wykonanych przez niemieckich żołnierzy, które znajdują się wewnątrz pałacowych bastei.
   Aby dojechać do zamku - jadąc z Wrocławia autostradą A4 - w kierunku Legnicy, należy na węźle Kostomłoty zjechać na drogę krajową nr 5 prowadzącą przez Strzegom do Bolkowa, a następnie na DK nr. 3 w kierunku na Świny. Jadąc z kierunku Bolesławca autostradą A4, należy na węźle Nowa Wieś Legnicka, skręcić na Jawor i dalej DK nr. 3 kierować się na Bolków.

Kraj: Polska
Miejscowość: Świny koło Bolkowa
Strona internetowa: brak
Współrzędne GPS: N 50°56′20″, E 16°06′43″
Godziny otwarcia:
maj-październik: 12:00-18:00 (warto wcześniej zadzwonić do klucznika, którym był Pan Bogdan Śmichowski mieszkający nieopodal w domu nr. 34. Tel. +48 601 429 666).
Wstęp: bilet normalny 5 zł, grupy powyżej 10 osób 2 zł (w cenie biletu przewodnik).

Fotografia archiwalna nr. 1, 2 i 4: www.dolnoslaskie.fotopolska.eu
Fotografia archiwalna nr. 3: www.facebook.com/Towarzystwo-Miłośników-Bolkowa
Pozostałe fotografie pochodzą z archiwum autora, 2013 r.

Fot. 1. Zamek Świny w 1885 roku.
Fot. 2. Schweinhausburg w roku 1911.
Fot. 3. Kąpielisko w Świnach powstałe na gruntach hrabiego Hoyosa, lata 30-te XX wieku.
Fot. 4. Widok z lotu ptaka na zamek. Rok 1972.
Portal wejściowy, z widocznym herbem rodu Świnków.
Fragmenty wieży i budynku mieszkalnego na zamku górnym.
Najstarsza cześć zamku. XIV-wieczna, czterokondygnacyjna wieża mieszkalna.
Pozostałości skrzydła bramnego, widoczne od strony dziedzińca.
Ruiny zamku dolnego.
Wewnątrz budynku mieszkalnego widoczne są zdobienia niszy okiennych.
Widok na skrzydło bramne od strony dziedzińca.
Ruiny zamku porośnięte są ponad 250-letnim bluszczem pospolitym.
Po II WŚ, niemieccy żołnierze pozostawili po sobie malowidła, przedstawiające XVII-wieczne postacie.

Mapa dojazdu:

czwartek, 21 września 2017

Brytyjski cmentarz wojenny w Dürnbach (Bawaria, Niemcy).

   Brytyjski cmentarz wojenny w Dürnbach leży nieopodal jeziora Tegernsee, 16 km na wschód od Bad Tölz i 48 km od Monachium. Podlega gminie Gmund w Górnej Bawarii, która sprawuje pieczę nad nim.
   Wkrótce po zakończeniu działań wojennych w Europie, Komisja Grobów Wojennych Wspólnoty Narodów (Commonwealth War Graves Commission - CWGC), zdecydowała o położeniu nekropolii właśnie w tym miejscu. W skład komisji wchodziła delegacja oficerów armii brytyjskiej i królewskich sił powietrznych, oraz oficerów amerykańskich sił okupacyjnych w tym rejonie. Architektem tego cmentarza był brytyjczyk Philip Dalton Hepworth (1890-1963), który współpracował z CWGC aż do swojej śmierci w 1963 roku, projektując kilkadziesiąt nekropolii w całej Europie.
   Wygląd tablic jest taki sam, jak na innych cmentarzach podlegających Komisji Grobów Wojennych Wspólnoty Narodów. Zawierają godło jednostki, imię i nazwisko, rangę, datę śmierci, wiek poległego żołnierza, przynależność religijną i czasami werset biblijny (tylko w przypadku, gdy życzyła sobie tego rodzina).
   Większość zmarłych żołnierzy pochowanych na tym cmentarzu, przeniesiono z Bawarii, Wirtembergii, Hesji, Turyngii i Austrii. Część żołnierzy brytyjskich sił królewskich, zginęła w znajdujących się na tych terenach niemieckich obozach jenieckich lub podczas próby ucieczki z nich. Bliżej nieokreślona część pochowanych, zmarła podczas tzw. "marszów śmierci", przemieszczając się do obozów znajdujących się w innej części kraju.
  W portalu wejściowym znajduję się księga gości i szczegółowa lista pochowanych wraz z podanym rzędem i numerem grobu. W centralnym punkcie stoi pomnik - Krzyż Poświęcenia (Cross of Sacrifice). Przed nim znajduje się prostokątny pomnik - Kamień Pamięci (Stone of Remembrance) - projektu Sir Edwina Landseera Lutyena (1869-1944), z fragmentem wersetu (drugą częścią wersetu) z Księgi Mądrości Syracha (Syr. 44:14): "Their name liveth for evermore", co znaczy: "Imię ich żyje w pokoleniach". Na cmentarzu, oprócz zwykłych tablic nagrobkowych, które są zgodne ze schematem oznaczającym wszystkie alianckie nekropolie, znajdują się także mogiły zbiorowe, m.in. zbiorowa mogiła nieznanej liczby ofiar z obozu koncentracyjnego we Flossenbürgu. Oprócz tego jest tutaj pomnik poświęcony pięciu brytyjskim i jednemu południowoafrykańskiemu żołnierzowi, którzy zostali pochowani w innym miejscu, jednak nie jest ono dzisiaj znane. W wyodrębnionym miejscu, znajdują się groby żołnierzy pochodzących z Indii, przy których stoi Dürnbach Cremation Memorial, informujący, że żołnierzy tych poddano kremacji i pochowano zgodnie z tradycjami religijnymi. Kilku z nich służyło w pułku brytyjskim armii indyjskiej - 10th Baluch Regiment. Przy końcowej ścianie cmentarza, znajduje się niewielka pergola z dwoma wieżami w stylu mauretańskim, z ławkami i tablicą, na której widnieje napis: "Ziemia, na której znajduje się ten cmentarz, jest darem niemieckiej ludności na miejsce wiecznego spoczynku marynarzy, żołnierzy i lotników, którzy są tu uhonorowani".

   Łącznie na cmentarzu znajduje się 2960 grobów: 2934 (w tym 93 niezidentyfikowane) to mogiły z okresu II Wojny Światowej, natomiast 26 - to groby z okresu I Wojny Światowej.
    Poniżej przedstawiam wykaz narodowości w kolejności poniesionych strat:
- Wielka Brytania: 2020
- Kanada: 484
- Australia: 281
- Nowa Zelandia: 70
- Indie: 41
- Afryka Południowa: 30
- Polska: 21 (w tym jeden niezidentyfikowany)
- Stany Zjednoczone: 4
- Afryka Wschodnia: 3
- Francja: 1
- Norwegia: 1
- Związek Radziecki: 1
- niezidentyfikowani: 3

    Na cmentarzu możemy znaleźć 21 grobów polskich żołnierzy (w kolejności alfabetycznej):

- podporucznik (nawigator) Józef Barcikowski, (nr. ewid. P-2626), (06.04.1914-23.02.1945).
- podporucznik (bombardier) Jan Brandszted, (nr. ewid. P-2721), (19.02.1915-3.02.1945).
- kapral (strzelec) Kazimierz Cymbała, (nr. ewid. 706584), (16.09.1919 lub 1920-28.01.1945).
- podporucznik (pilot) Adam Filipek, (nr. ewid. P-2648), (08.12.1918-23.02.1945).
- sierżant (mechanik pokładowy) Władysław Jagiełło, (nr. ewid. 780009), (02.06.1916-26.08.1944).
- kapral (radiooperator) Feliks Jurewicz, (nr. ewid. 705695), (27.01.1911-3.02.1945).
- podporucznik (pilot) Zdzisław Kapciuk, (nr. ewid. P-2575), (25.01.1921-.02.1945).
- plutonowy (strzelec) Bronisław Karbowski, (nr. ewid. 793737), (31.07.1920-21.04.1942).
- kapral (radiooperator) Rudolf Lisak, (nr. ewid. 705022), (19.12.1920-23.02.1945).
- sierżant (mechanik pokładowy) Czesław Mądracki, (nr. ewid. 780118), (20.07.1908-21.04.1942).
- porucznik (strzelec-obserwator) Zygmunt Modro, (nr. ewid. P-2150), (03.12.1915-3.02.1945).
- plutonowy (mechanik pokładowy) Józef Mrożek, (nr. ewid. 782865), (19.08.1921-23.02.1945).
- porucznik (nawigator) Romuald Andrzej Paszkowski, (nr. ewid. P-2377), (10.11.1914-28.01.1945).
- kapral (strzelec) Jerzy Stokarski, (nr. ewid. 706549), (02.11.1919-23.02.1945).
- kapitan (nawigator-obserwator) Antoni Henryk Voellnagel, (nr. ewid. 76802), (16.12.1911 lub 1912-21.04.1942).
- sierżant (mechanik pokładowy) Bronisław Wilk, (nr. ewid. 780026), (06.07.1916-3.02.1945).
- podporucznik (radiooperator) Leon Wilmański, (nr. ewid. 781191), (14.04.1914-21.04.1942).
- sierżant (strzelec-radiooperator) Mieczysław Wojciechowski, (nr. ewid. 780095), (15.12.1916-21.04.1942).
- kapitan (pilot) Ryszard Zygmuntowicz, (nr. ewid. P-0291), (02.01.1916-21.04.1942).
- porucznik (pilot) Zbigniew Edward Zarębski, (nr. ewid. P-0845), (02.05.1914-28.01.1945).
- w grobie NN może znajdować się ciało jednego z członków załogi Lancastera I BH-L (NG266): podporucznika (nawigatora) Ferdynanda Magierowskiego, (nr.ewid. P-2792), (1915-23.02.1945), podporucznika (bombardiera) Mieczysława Ludwig Ziegenhirtea, (nr. ewid. P-2830), (1913-23.02.1945), kaprala (radiooperatora) Czesława Kowalskiego, (nr. ewid. 7055573), (1919-23.02.1945), kaprala (strzelca) Władysława Sadowińskiego, (nr. ewid. 706687), (1915-23.02.1945), lub kaprala (strzelca) Sabina Trzepiota, (nr. ewid. 706704), (1913-23.02.1945).

   Kpt. Zygmuntowicz, kpt. Voellnagel, plut. Karbowski, sierż. Wilmański, sierż. Mądracki i sierż Wojciechowski należeli do załogi Handley Page Halifaksa II (nr. V9976), przydzielonego do 138. Dywizjonu do Zadań Specjalnych RAFu (138 Squadron). Pozostali członkowie załogi to Brytyjczycy - W/Cdr. (drugi pilot) Walter R. Farley (dowódca 138 Dywizjonu), (nr. ewid. 29089), (24.06.1909-21.04.1942), oraz F/O (strzelec) James Answord Pulton (nr. ewid. 78688), (?-21.04.1942). Wykonywali oni nocą z 20 na 21 kwietnia 1942 roku misje specjalną, mającą na celu zrzucenie skoczków na teren Austrii. Na pokładzie znajdowało się dwóch wyszkolonych przez NKWD dywersantów, którzy również zginęli w katastrofie i są pochowani na cmentarzu w Dürnbach. Ich prawdziwe nazwiska nie są znane, ponieważ posługiwali się pseudonimami. Zostali pochowani pod nazwiskami Lorens Mraz i Franz Löschel. Katastrofa samolotu miała miejsce niedaleko bawarskiej wioski Bad Kreuth u podnóża góry Blauberg na granicy niemiecko-austriackiej, a powodem były najprawdopodobniej bardzo trudne warunki pogodowe.
   Pozostałych dwudziestu pięciu polskich lotników należało do sformowanego 1 lipca 1940 roku 300. Dywizjonu Bombowego "Ziemi Mazowieckiej". Pierwszym poległym z nich, był sierż. Jagiełło, który należał do załogi Avro Lancastera III BH-B (nr. JB561). Samolot został zestrzelony nocą z 25 na 26 sierpnia 1944 roku podczas nalotu na Rüsselsheim nad Menem, przez pilota niemieckiego nocnego myśliwca. Pozostali członkowie załogi to Brytyjczycy: P/O (pilot) Gordon Gambley Whyte (nr. ewid. 175620), (?-26.08.1944), Sgt. (nawigator) Albert Clayworth (nr. ewid. 1621688), (?-26.08.1944) Sgt. (bombardier) Maurice Robertson (nr. ewid. 1397798), (1924-26.08.1944), Sgt. (strzelec-radiooperator) Billie Sellars, (nr. ewid. 2206501), (?-26.08.1944), Sgt. (strzelec przedni) John Herbert Moule (nr. ewid. 1853428), (1924-26.08.1944), oraz Sgt. (strzelec tylny) Charles William Taylor (nr. ewid. 1880883), (1913-26.08.1944).
    Kolejnymi ofiarami nocnego myśliwca, byli por. Zarębski, por. Paszkowski i kprl. Cymbała, którzy zginęli w nocy z 28 na 29 stycznia 1945 roku podczas nalotu na Stuttgart. Katastrofę samolotu Avro Lancaster I BH-K (nr. PB846), którym lecieli przeżyli: plutonowy (strzelec-bombardier) Zygmunt Wesołowski (nr. ewid. P-1779), kapitan (radiooperator) Piotr Barzdo (nr. ewid. 705689), chorąży (mechanik pokładowy) Jan Gerwatowski (nr. ewid. 782414), oraz kapral (strzelec) Ryszard Mańkowski (nr. ewid. 706090). Wszyscy oni trafili do niewoli niemieckiej.
    Ppor. Kapciuk, plut. (nawigator) Reder (nr. ewid. 704322), (01.01.1922-03.02.1945), ppor. Branszted, kprl. Jurewicz, sierż. Wilk i por. Modro zginęli w nocy z 2 na 3 lutego 1945 roku w okolicach Wiesbaden. Avro Lancaster I BH-B (nr. ME744), został zestrzelony przez obronę przeciwlotniczą wroga. Jedynym, który ocalał był plut. (strzelec pokładowy) Tadeusz Mąsiorski (nr. ewid. 706100), (12.10.1917-12.01.2007), który trafił do obozu jenieckiego. Ciała plut. Romana Redera nigdy nie odnaleziono (niektóre źródła błędnie podają iż plut. Reder również jest pochowany w Dürnbach).
    Kolejnymi ofiarami byli lotnicy biorący - nocą z 23 na 24 lutego 1945 roku - udział w bombardowaniu zakładów Daimler-Benz położonych na obrzeżach Pforzheim, pomiędzy Karlsruhe a Stuttgartem. Startujący do tej misji z lotniska RAFu w Faldingworth niedaleko miasta Lincoln, ppor. Filipek, ppor. Magierowski, ppor. Ziegenhirte, kprl. Kowalski, plut. Mrożek, kprl. Sadowiński i kprl. Trzepiota, zginęli. Lecieli oni samolotem typu Avro Lancaster I BH-L (nr. NG266), który został zaatakowany i zestrzelony przez nocnego myśliwca. Miejscem upadku samolotu była południowo-wschodnia część Pforzheim. Drugim samolotem w tej misji, w którym zginęli polscy lotnicy był Avro Lancaster I BH-X (nr. PA161), on także został zestrzelony przez niemieckiego lotnika pilotującego nocny myśliwiec. Dramat w którym zginęli ppor. Barcikowski, kprl. Lisak, oraz kprl. Stokarski miał miejsce po południowo-zachodniej stronie Stuttgartu w okolicach miasta Sindelfingen już po wykonaniu zadania. Ratujący się skokiem na spadochronach, starszy sierż. (pilot) Henryk Jachacz (nr. ewid. 703493), (20 wrzesień 1913-28.06.1995), ppor. (bombardier) Robert Zygmunt Peisker (nr. ewid. P-2795), kprl. (mechanik pokładowy) Stanisław Leja (nr. ewid. 782973) i kprl. (strzelec) Zygmunt Minkler (nr. ewid. 705349), trafili do niewoli niemieckiej*.

    Dojazd do cmentarza nie jest skomplikowany. Jadąc drogą krajową nr. B472 z Miesbach do Bad Tölz, nekropolie będziemy mijać po prawej stronie, po przejechaniu około 5 km. Jadąc z Bad Tölz, po przejechaniu około 9 km będzie on po lewej stronie. Jadąc od strony Monachium w kierunku Gmund am Tegernsee, jedziemy autostradą nr. 8, po około 30 km zjeżdżamy na drogę krajową nr. B318 kierując się w kierunku Gmund am Tegernsee, po czym po kolejnych 15 km na głównym skrzyżowaniu skręcamy w lewo. Po przejechaniu 1 kilometra, miejsce to będzie po lewej stronie.

Źródła:
*informacje zaczerpnięte ze strony www.polishairforce.pl

Kraj: Niemcy
Miejscowość: około 2 km od miasta Dürnbach
Strona internetowa: brak
Współrzędne GPS: N 47°46'42.2", E 11°44'3.1"
Godziny otwarcia: nekropolia otwarta całą dobę
Wstęp: bezpłatny

Fotografia archiwalna nr. 1i 3: www.lancastered627.shaunmcguire.co.uk
Fotografia archiwalna nr. 2: www.aircrewremembered.com
Pozostałe fotografie pochodzą z archiwum autora, 2017 r.

Fot. 1. Na tablicy nazwiska angielskich lotników z 12 Dywizjonu RAF, którzy zginęli 28.08.1943. Fot. z 1948 roku.
Fot. 2. Na tablicy nazwiska angielskich lotników z 625 Dywizjonu RAF, którzy zginęli 15.03.1944. Fot. z 1948 roku.
Fot. 3. Na tablicy nazwiska angielskich lotników z 207 Dywizjonu RAF, którzy zginęli 28.08.1943. Fot. z 1948 roku.
W portalu wejściowym znajduje się księga gości i szczegółowa lista pochowanych.
Kamień Pamięci (Stone of Remembrance) - projektu Sir Edwina Landseera Lutyena.
Załoga Halifaksa II (nr. V9976), przydzielonego do 138. Dywizjonu do Zadań Specjalnych RAFu (138 Squadron).
Członkowie załogi Lancastera I BH-L (NG266), w środku grób z niezidentyfikowanym polskim lotnikiem.
Groby trójki poległych lotników polskich, którzy lecieli samolotem Avro Lancaster I BH-X (nr. PA161).
Groby żołnierzy pochodzących z Indii.
W tle widoczna pergola z dwoma wieżami w stylu mauretańskim.

Mapa dojazdu:

czwartek, 14 września 2017

Dawniej i dziś - Członkowie "Der Stoßtrupp Adolf Hitler" przed twiedzą w Landsbergu (Landsberg am Lech, Niemcy) 1924-2017

  


   30 grudnia 1924 roku - dziesięć dni po wyjściu Hitlera z wiezienia - pod twierdzę w Landsbergu ponownie podjeżdża samochód. Tym razem więzienie opuszcza przyjaciel Hitlera - Rudolf Walter Richard Heß* (1894-1987) - stoi pierwszy z prawej. Oczekują na niego członkowie "Der Stoßtrupp Adolf Hitler". Od lewej: Gerhard Friedrich Hoff (?-?), Walther Hewel (1904-1945), Hans Eduard Krüger (1874?-1934?), Julius Schaub (1898-1967) i Heß.
   Fotografie wykonał radny miasta Franz Strobl (?-?).

 * Niektóre źródła, jako datę wyjścia z więzienia Heßa podają 1 stycznia 1925 r.
Chcesz wiedzieć więcej o twierdzy w Landsbergu, kliknij tutaj.
Fotografia archiwalna: www.buergervereinigung-landsberg.de

sobota, 9 września 2017

Dawniej i dziś - Adolf Hitler przy wschodniej bramie Bayertor. (Landsberg am Lech, Niemcy) 1934-2017


   Rok 1934 - Hitler ponownie odwiedza więzienie w Landsbergu. I tak, jak dziesięć lat wcześniej kazał swojemu fotografowi - Heinrichowi Hoffmannowi - uwiecznić to wydarzenie na kliszy aparatu.
Na zdjęciu widzimy Hitlera stojącego przy swoim 203-konnym aucie, jakim był Mercedes-Benz 770 W07.
Chcesz wiedzieć więcej, kliknij tutaj.
Fotografia archiwalna: www.dailymail.co.uk

czwartek, 7 września 2017

Twierdza w Landsbergu (Landsberg am Lech, Bawaria, Niemcy).

   Twierdza Torgebäude w Landsbergu została wybudowana około 1910 roku po zachodniej stronie granic miasta. Więzienie oddalone zaledwie o 65 km od Monachium i 35 km od Augsburga, nie było zbyt znane w okresie międzywojennym. Zrobiło się o nim głośno dopiero wtedy, gdy swój wyrok odbywał tam hrabia Anton Graf von Arco auf Valley (1897-1945). To przecież on zastrzelił 21 lutego 1919 roku na ulicy premiera i ministra spraw zagranicznych - Kurta Eisnera (1867-1919). Jednak największy rozgłos twierdza zawdzięcza kolejnemu ze znanych więźniów - Adolfowi Hitlerowi (1889-1945).
   Po nieudanym puczu monachijskim zapoczątkowanym w Bürgerbräukeller w Monachium, rannego Hitlera odnaleziono w Uffing w Górnej Bawarii i osadzono w twierdzy, gdzie oczekiwał wraz z innymi nazistami na proces. Ten odbył się trzy miesiące później - 26 lutego 1924 roku - w budynku dawnej akademii wojskowej przy Blutenbergstrasse 3 w Monachium (wyrok ogłoszono 1 kwietnia). Hitler, oskarżony o zdradę stanu został potraktowany przez członków składu sądu bardzo łagodnie. Skazano go jedynie na pięć lat więzienia z możliwością ubiegania się o warunkowe zawieszenie kary po upływie sześciu miesięcy.
   Przygnębionemu Hitlerowi przyznano celę numer 7, znajdującą się na piętrze. Obok, swoje cele otrzymali m.in. Rudolf Hess (1894-1987), Friedrich Weber (1892-1955) i pułkownik Hermann Kriebel (1876-1941). Po za wymienionymi, wyrok odsiadywał tam również Julius Schreck (1898-1936), a oprócz niego z 216 pojmanych uczestników puczu, na wiezienie w Landsbergu skazano jeszcze tylko 35. Przez pierwsze kilka dni zrezygnowany Hitler myślał o samobójstwie i prowadził strajk głodowy. Zaprzestał po 13 dniach, dopiero po interwencji i namowach adwokata Lorenza Rodera, Antona Drexlera (1884-1942) i dwóch kobiet do których miał w tym czasie słabość - Heleny Elisy Haufstaengl (1893-1973) i Heleny Bechstein (1876-1951). Odzyskawszy wigor, zaczął dużo czytać, m.in. dzieła Nietzschego, Marksa, Trietschkego i wielu innych. Któregoś dna, po otrzymaniu w prezencie gramofonu, mógł słuchać również ukochanego Wagnera. Traktowany był przez pracowników więziennych w tym czasie bardzo dobrze, cieszył się wśród nich dużą sympatią. Miał dużą swobodę, mógł np. zdecydować o tym, że nie będzie brał udziału w zajęciach sportowych. W swojej widnej celi Hitler przyjmował wielu gości, którzy byli zaskoczeni komfortowymi warunkami więziennymi, jakie tam zastali. Otrzymywał każdego dnia od nich dużo prezentów i kwiatów, a swój pobyt tam, po latach skwitował słowami: "Landsberg był moim uniwersytetem na koszt państwa".
   W czerwcu 1924 roku zaczął swojemu szoferowi - Emilowi Maurice'owi - dyktować pierwsze strony "Mein Kampf". Później słowa Hitlera notował Hess, a pomagał im w tym profesor geopolityki na Uniwersytecie Monachijskim - Karl Haushofer (1869-1946) - który przyjaźnił się ze swoim byłym studentem Hessem. W więzieniu, Hitlera odwiedzał Heinrich Hoffmann (1885-1957) - jego osobisty fotograf, który utrwalił swojego szefa na fotografii przemyconym do celi aparatem. Sama książka nie została ukończona w Landsbergu (pisanie zakończono w Berchtesgaden), ponieważ 20 grudnia 1924 roku - po trzynastu miesiącach - Hitler opuścił więzienie. Przed bramą w aucie czekali na niego Hoffmann i właściciel Münchner Buchgewerbehaus M. Müller & Sohn - Adolf Müller (1884-1945) - późniejszy wydawca "Mein Kampf". Hoffmann bardzo chciał uwiecznić moment opuszczenia więzienia przez swojego szefa, jednak strażnik więzienny wyperswadował jemu ten zamiar, grożąc konfiskatą aparatu. Po kilku minutach oczekiwania, w bramie pojawił się Hitler, który przywitawszy się z obu Panami, szybko wsiadł do auta i kazał ruszać. Jadąc przez Landsberg brukowana drogą, fotograf zasugerował, aby jednak uwiecznić to wydarzenie na kliszy aparatu. Zaproponował do tego starą miejską bramę usytuowaną we wschodniej części miasta.
   W 1934 roku - w dziesiątą rocznice wyjścia na wolność - Hitler wraz z Hoffmannem ponownie odwiedzili więzienie i cele w której przebywał. Przez ten okres nic się tam nie zmieniło. Na stoliku leżał egzemplarz "Mojej Walki", otoczony wieńcem laurowym, który podczas swojego pobytu zawiesił na ścianie. Wnętrze wypełnione było zapachem świeżych kwiatów, których było tam bez liku. Wtedy Hoffmann, już bez żadnych zakazów i podstępów mógł ponownie wykonać jedno z najbardziej znanych fotografii Hitlera - stojącego przy kracie okiennej.
   Od czasu przejęcia przez nazistów władzy, za sprawą propagandy Goebbelsa, miejsce to stało się swoistym sanktuarium. Zostało w niej łóżko, dwa krzesła, biurko, a na ścianie zawisł jego portret. Do Landsberga pielgrzymowały tłumy ludzi. A dla tysięcy członków Hitlerjugend był to wręcz obowiązek. Wszyscy oni maszerowali ze sztandarami i pochodniami na rynek miasta, gdzie manifestowali swoje przywiązanie do Hitlera. W przewodnikach turystycznych Landsberg określano mianem "miasta młodości Hitlera". Rozbudowane w tym czasie więzienie stało się wielkim schroniskiem młodzieżowym - do września 1939 r. odwiedziło je ponad 100 tys. gości. Równolegle pełniło też swoją podstawową funkcję będąc miejscem odbywania kar przeciwników nazizmu.
   Po II wojnie światowej, amerykanie przetrzymywali w twierdzy niemieckich zbrodniarzy wojennych. Więzienie funkcjonowało wówczas w ewidencji pod nazwą War Criminal Prison No.1. W okresie powojennym przez mury więzienne przewinęło się około 1800 niemieckich zbrodniarzy, z których 285 zostało tam straconych, a wielu z nich pochowanych przy murach więziennych na niewielkim cmentarzu. Swoje kary odbywali tutaj m.in. Josef "Sepp" Dietrich (1892-1966), Joachim Peiper (1915-1976), Oswald Pohl (1892-1951), Martin Gottfried Weiss (1905-1946), Georg Gössl (1909-1947), Hans Spatzenegger (1900-1947), Konrad Blomberg (1899-1947), Franz Auer (1911-1948), Joachim Mrugowsky (1905-1948), czy lekarz Karl Brandt (1904-1948). Dietrich opuścił mury wiezienia w 1955 roku, a Peiper rok później. Inni nie mieli tyle szczęścia. Weiss był jednym z pierwszych - stracony pod koniec maja 1946 roku. Gössla i Spatzeneggera powieszono 27 maja 1947 roku. Blomberg - szef Gestapo w niemieckim obozie koncentracyjnym we Flossenbürgu - został stracony w październiku 1947 roku. Brandta powieszono 2 czerwca 1948 roku, wraz z nim sześciu innych zbrodniarzy. Auera, jako jedynego z sześciu wyznaczonych tego dnia do egzekucji zbrodniarzy, stracono 26 listopada tego samego roku. Mrugowsky został stracony na dziedzińcu więzienia w Landsbergu w 1948 roku. Pohla powieszono 7 czerwca 1951 roku, wraz z nim kolejnych sześciu kompanów.
   Były to ostatnie wyroki śmierci wykonane na terytorium Republiki Federalnej Niemiec. Ostatni wiezień opuścił mury wiezienia w 1958 roku, a więzienie na krótki okres zamknięto. Po tym czasie, pozbyto się wszelkich śladów mówiących o wydarzeniach z przeszłości, aby miejsce to nie stało się celem licznych pielgrzymek, jak to miało miejsce wcześniej. Zakład karny obecnie jest administrowany przez Zarząd Więziennictwa Bawarskiego Ministerstwa Sprawiedliwości.
   O twierdzy stało się głośno ponownie w roku 2014 za sprawą niemieckiej legendy piłki nożnej Uli Hoenessa, który właśnie tam został skierowany po ogłoszeniu wyroku 3,5 roku więzienia za przestępstwa podatkowe. 64-letni Hoeness - tak, jak 90 lat wcześniej Hitler - opuścił więzienie po odbyciu tylko części kary. W tym przypadku po upływie dwóch lat.
   Dziś jest to ogromny kompleks z pełnowymiarowym boiskiem piłkarskim, kilkoma kortami tenisowymi i krytymi basenami, który nadal "przyjmuje gości", bo inaczej nie można nazwać więźniów odbywających kary w takich warunkach.
   Aby dotrzeć do twierdzy, należy po stronie zachodniej miasta z autostrady 96 zjechać w Buchloer Strasse i dalej kierować się w stronę centrum. Wjeżdżając na Hindenburgring po lewej bez problemów dostrzeżemy główny budynek.

Kraj: Niemcy
Miasto: Landsberg
Strona internetowa: brak
Współrzędne GPS:
Wstęp: obiekt nie jest udostępniony zwiedzającym

Fotografia archiwalna nr. 1: www.oldthing.de
Fotografia archiwalna nr. 2: www.thehistoryblog.com
Fotografia archiwalna nr. 3: www.faz.net
Fotografia archiwalna nr. 4: www.almuraba.net
Pozostałe fotografie pochodzą z archiwum autora, 2017 r.

Fot. 1. Twierdza w Landsbergu - Festung Torgebäude - na starej pocztówce z 1941 roku.
Fot. 2. Cela więzienna Adolfa Hitlera.
Fot. 3. Hitler przy okratowanym oknie, fotografia wykonana przez Hoffmanna w 1924 r.
Fot. 4. Stara brama na obrzeżach miasta, przy której zatrzymano się, aby uwiecznić wyjście Hitlera z wiezienia.
Widok od frontu.


Bayertor na obrzeżach miasta, przy której Hoffmann zrobił zdjęcia Hitlerowi.
Mapa dojazdu: