Jest pierwsza połowa 1941 roku. Na zachodnim teatrze działań zostali już tylko Brytyjczycy. Niemieckie lotnictwo biorące udział w bitwie o Anglię, zostało przerzucone daleko na wschód od Berlina, aby mogło wziąć czynny udział w operacji
"Barbarossa". To pozwoliło odetchnąć "wyspiarzom" i pomyśleć o solidnym kontruderzeniu na III Rzeszę. Jednym z pomysłów było zbombardowanie zapór wodnych zbudowanych na zbiornikach wodnych w okolicach Zagłębia Ruhry. Musiano jednak poczekać jeszcze dwa lata, aby plan ten można było zrealizować.
W tym czasie pomysłodawca tego projektu - brytyjski naukowiec i konstruktor, profesor Barnes Wallis (1887-1979) - odsyłany był przez kolejne instytucje i ich członków, którzy twierdzili, że pomysł jest szalony i niewykonalny, a jego autor jest niespełna rozumu....
Tak naprawdę Wallis wpadł na ten pomysł jeszcze przed wojną, co nie uszło uwadze brytyjskim wojskowym i politykom. Wojskowe władze w Wielkiej Brytanii zleciły sporządzenie planu strategicznego na wypadek wojny z Niemcami. Wiedziano, że poza dostarczaniem energii elektrycznej, zapory były
także źródłem wody pitnej, oraz jednym z głównych punktów na wodnym
szlaku żeglugi transportowej. Jednak ze względu na umiejscowienie zapór w bardzo trudno dostępnym terenie, od samego początku brano pod uwagę jedynie atak lotniczy z wykorzystaniem bomby o bardzo dużej sile niszczenia. Dopiero wysłane do RAF-u memorandum Wallisa na ten temat odpowiedziało na wiele pytań, które nurtowały przede wszystkim wojskowych. Na tym się jednak skończyło - wojny przecież nie było, a głównym problemem dowództwa Bomber Command było wówczas brak odpowiedniej bomby i samolotu. Obszerne memorandum trafiło na wiele miesięcy na półkę.
 |
Zaatakowanie zapory Möhne w pierwszysch latach wojny nie było możliwe ze względu na brak przede wszystkim odpowiedniej bomby i samolotu, który mógłby ją transportować (Fot. zbiory autora). |
O Wallisie i jego pomyśle przypomniano sobie już w pierwszych miesiącach wojny, jednak dopiero po bitwie o Anglię można było myśleć o czymś więcej niż tylko obronie własnego kraju i nocnych nalotach na Niemcy. Dowództwo Bomber Command w High Wycombe zaczęło przeprowadzać dzienne naloty na Cherbourg i Rouen. W sztabie zaczęto tez myśleć o zadaniu mocniejszego ciosu wrogowi.